Razem w zdrowiu i w chorobie.
KRS 0000877316, CEL 2010 Maria

Marysia codziennie przegrywa z bólem. Ratuj!
Wesprzyj Marysię
Od dnia narodzin mojej córki moje życie to niekończąca się walka o jej zdrowie, godność i przyszłość. Marysia od urodzenia zmaga się z ciężkimi, nieuleczalnymi chorobami, które każdego dnia odbierają jej kolejne szanse na normalne dzieciństwo.
Już jako niemowlę trafiła pod opiekę neurologów, psychiatrów i alergologów. Diagnozy spadały jedna po drugiej jak wyrok: padaczka lekooporna, czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce, opóźniony rozwój psychoruchowy, skolioza i lordoza, poważne zaburzenia mowy. Z czasem doszły kolejne problemy – insulinooporność i hipercholesterolemia.
Jej życie od zawsze było walką. O każdy ruch. Każde słowo. Każdy dzień bez bólu.
WALKA O ŻYCIE
Gdy Marysia miała 3 lata, wydarzyło się coś, czego nie zapomnę do końca życia. Sepsa. Wstrząs septyczny. Walka o życie do ostatniej chwili. Lekarze ją uratowali, ale zapłaciłyśmy za to ogromną cenę.
Od tamtej tragedii moja córka już nigdy nie odzyskała w pełni mowy. Dziś mówi tylko kilka słów. Resztę pokazuje rysunkami, gestami, spojrzeniem. Gdy nikt jej nie rozumie – płacze, krzyczy, bije się po głowie z bezsilności. Jako matka patrzę na to każdego dnia. I każdego dnia serce pęka mi na nowo.
NOWA DIAGNOZA
Doszła kolejna, niezwykle bolesna diagnoza – depresja. Tak, moje dziecko choruje na depresję. Lekarze nie mają wątpliwości – to efekt lat bólu, niezrozumienia, ograniczeń i ciągłej walki z własnym ciałem.
Dla mnie to najgorszy koszmar: patrzeć, jak choroba zabiera nie tylko sprawność, ale i nadzieję w oczach mojego dziecka.
REHABILITACJA I STRACH O JUTRO
Marysia ma za sobą lata intensywnej rehabilitacji, nauczania domowego. Posiada orzeczenie o niepełnosprawności i specjalnym trybie kształcenia. Specjaliści podkreślają jedno: nie wolno przerywać terapii, bo cofniemy się o lata. Konieczne jest natychmiastowe rozszerzenie leczenia – w tym terapia Tomatisa, która może pomóc w komunikacji, koncentracji i stanie psychicznym Marysi.
Niestety prawda jest brutalna. Koszty leczenia, rehabilitacji, terapii i wsparcia psychicznego przekraczają moje możliwości.
Każdego dnia walczę o przyszłość mojego dziecka – bez partnera, bez zaplecza finansowego, z narastającym lękiem, że zabraknie mi sił i środków szybciej, niż choroba się zatrzyma.
A choroba nie czeka. Postępuje. Odbiera Marysi to, co z takim wysiłkiem udało się wywalczyć – sprawność, słowa, a teraz także radość życia.
PROSZĘ – POMÓŻCIE MI RATOWAĆ JEJ DZIECIŃSTWO!
Błagam Was – nie pozwólcie, by ten wysiłek został zaprzepaszczony. Wasza pomoc to dla nas realna szansa na dalsze leczenie, terapię, wsparcie psychiczne i życie z mniejszym bólem. To nadzieja, że depresja nie wygra z moim dzieckiem. Dla mnie – to ostatnia deska ratunku. Dla Marysi – jedyna szansa.
Mama Marysi



